3 Maja 2019 r. 3 Maj 2019 r.
Obchody Uroczystości Uchwalenia Konstytucji 3Czytaj więcej...
Ukraina 2012 - Okopy Św. Trójcy Ukraina 2010
Kresowym szlakiem - Ukraina 2010 roku JakCzytaj więcej...
Zabrze 2009 Zabrze 2009
2009 rok - Zabrze (Królowa Luiza, Guido) -Czytaj więcej...

Całą galerię zdjęć można tu oglądać. (zdj. A. Szewczyk, L. Kula, St. Malara)

Zaczynam od koncertu w jaskini Aggtelek bo to oddaje atmosferę naszej wycieczki na Węgry.

We wrześniu bieżącego roku, w porze urokliwej jesieni, PTTK Oddział Dobczyce wraz klubem podróży HORYZONTY zorganizowali wycieczkę, która miała zafascynować swoim urokiem wędrowców.
Zarówno tych, co kochają ptaki, jak i tych drugich... - ja należę do tej drugiej grupy, ale nie miałem nic przeciwko temu, by przemaszerować prawie 7 km i tam zobaczyć, jak ptaki gromadzą się na stawach rybnych.
Osobą, która miała tym wszystkim (czyli Węgrami, jaskiniami i ptakami) zarazić uczestników wycieczki była przewodniczka biura horyzonty.pl - Joanna Dziarska-Pałac wraz z samym szefem biura, Tomaszem Liptakiem. Jak napisano na stronie horyzonty.pl, Joanna to "Miłośniczka ptaków. Podróżniczego bakcyla złapała podczas wyprawy naukowej do islandzkiego interioru, poznając niezwykłości przyrodnicze tej wyspy, mieszankę żywiołów oraz zorzę polarną ...".
AggtelekW sobotę, od 6:00 rano przemierzaliśmy zatem tereny polskie i słowackie (m.in. Spiską Sobotę na Słowacji [o której Tomek mówił Spiski Czwartek], gdzie Paweł i Łukasz zaprosili nas do oglądania pięknego kościoła i rynku, (tym razem wyjątkowo [!] jako turyści a nie jako przewodnicy), aby najpierw dotrzeć do celu czyli do jaskini Aggtelek. Następnie zaś potem na węgierską pusztę (rozlewiska, stawy rybne i żurawie, które nie wszyscy oglądali). Było niesamowicie. Było fantastycznie! Ten teren wielkiego rozlewiska i stawów to Narodowy Park Węgier HORTOBAGY.
p1090850Potem, czyli około godziny 9 wieczorem przyjechaliśmy na obiad, aby po obiedzie spotkać się przy ognisku. Były śpiewy, była kiełbasa - polska (jak to na ognisku na Węgrzech), potem sen i rano do kościoła w oddalonym o 1,5 godziny drogi Miszkolcu. W tym samym dniu czekały nas jeszcze atrakcje w Tokaju. Właściwie w tym miejscu powinienem napisać i rozpocząć artykuł od: "Polak,Węgier dwa bratanki..." - ten tekst znają raczej wszyscy - zdjęcia poniżej pokazują kolejne etapy wycieczki - zwiedzaliśmy sam Tokaj, potem pojechaliśmy tam gdzie rosną winogrona i wreszcie do piwniczek czyli Vinoteki. Tam spędziliśmy trochę czasu, bo był obiad i degustacja win. Najdłużej czekaliśmy na kawę i tzw. szarlotkę. 
Potem już tylko droga do Polski, kierowcy z przewodnikami trochę polemizowali, którą drogą jechać, ale jak wiecie zwycięża ten kto ma ster - tym razem był to Kuba. W Dobczycach byliśmy ok. 23:20 - to i tak dobrze bo plany były na trochę później. Polemik zresztą było trochę więcej - bo Łukasz i Tomek niezbyt się zgadzali co do tzw. "Górnych Węgier" - czyli obecnej Słowacji oraz dawnych Austro-Węgier.
Poznaliśmy nowe zakątki Europy, przeżyliśmy wspaniałe chwile, zobaczyliśmy nowe tereny i spotkaliśmy się w nowym 40 osobowym gronie. Oto niektóre zdjęcia z wycieczki.

Jeśli ktoś z Państwa chce się podzielić wrażeniami i zdjęciami proszę do mnie napisać: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Spisał dla Klubu PTTK O/Dobczyce St. Malara