Podkarpacka Troja
Ćwilin
Tropie
Biała Woda
3 Maj 2019 r.

2019-05-03 11:32:34

Obchody Uroczystości Uchwalenia Konstytucji 3 Maja
oraz Otwarcie Sezonu Turystycznego na Zamku w Dobczycach.

Mimo iż zakończyłem fotografowanie w końcówce 2017 roku dla PTTK O/Dobczyce to w dalszym ciągu fotografuje jako prywatny mieszkaniec Dobczyc.

Galerię zdjęć publikuje tutaj.

Ukraina 2010

Kresowym szlakiem - Ukraina 2010 roku

Jak zwykle zdjęcia można oglądać galerii: Olesko, Krzemieniec, Podhorce, Poczajów, Wiśniowiec, Zbaraż, Stare Sioło, ŁyczakówLwów

Malara, Pytlak, Skórzak, Muniak, Łaszczyk [...] Kwiecińska (a to moja żona mówi - kierownik wycieczki) wyczytując nazwiska z paszportów, wręczonych przez celników. Są wszyscy (liczy jeszcze raz) możemy jechać - mówi w końcu.

Po trzech i pół godzinach (przymusowego) postoju na granicy polsko-ukraińskiej w Korczowej (mimo, że był tylko jeden autokar) wszyscy marzymy jedynie o tym - by wreszcie już jechać!

Jedziemy "kresowym szlakiem" czyli:

Olesko Podhorce Poczajów

OleskoPodhorcePoczajówKrzemienicWiśniowiecZbarażStare Sioło no i oczywiście Lwów. Dawnymi magnatami na tamtych terenach byli min. Potoccy, Koniecpolscy, Wiśniowieccy, Radziwiłłowie, Sobiescy, Czartoryscy ...

Zabrze 2009
Królowa Luiza
2009 rok - Zabrze (Królowa Luiza, Guido) - {zobacz pełną galerię}

W dniu 22 marca 2009 roku, o godzinie 7.00 wystartowała wycieczka do śląskiego miasta Zabrze. Naszym celem podróży był Skansen Górniczy „Królowa Luiza”, zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego  „Guido”,  Kościół Św. Jadwigi, miasto Zabrze… Trasa przejazdu przebiegała tradycyjnym traktem łączącym dwa województwa małopolskie i śląskie. Nasz autokar przemieszczał się bardzo sprawnie w kierunku Krakowa, następnie skierował swoje stery w kierunku autostrady A4, którą w błyskawicznym, jak na polskie warunki czasie, oczywiście przy jednoczesnym przestrzeganiu przepisów ruchu drogowego doprowadziła nas do miasta Zabrze.
Mogielica 2009
Krzyżtopór 2009
Arboretum Bolestraszyce
3 maj 2017
Pogórze przemyskie

Kresowym szlakiem - Ukraina 2010 roku

Jak zwykle zdjęcia można oglądać galerii: Olesko, Krzemieniec, Podhorce, Poczajów, Wiśniowiec, Zbaraż, Stare Sioło, ŁyczakówLwów

Malara, Pytlak, Skórzak, Muniak, Łaszczyk [...] Kwiecińska (a to moja żona mówi - kierownik wycieczki) wyczytując nazwiska z paszportów, wręczonych przez celników. Są wszyscy (liczy jeszcze raz) możemy jechać - mówi w końcu.

Po trzech i pół godzinach (przymusowego) postoju na granicy polsko-ukraińskiej w Korczowej (mimo, że był tylko jeden autokar) wszyscy marzymy jedynie o tym - by wreszcie już jechać!

Jedziemy "kresowym szlakiem" czyli:

Olesko Podhorce Poczajów

OleskoPodhorcePoczajówKrzemienicWiśniowiecZbarażStare Sioło no i oczywiście Lwów. Dawnymi magnatami na tamtych terenach byli min. Potoccy, Koniecpolscy, Wiśniowieccy, Radziwiłłowie, Sobiescy, Czartoryscy ...

 

Krzemienieckie Liceum Wiśniowiec

Zbaraż

Wycieczkę prowadzili: jako kierownik - Paweł Kwieciński, jako przewodnik - Barbara Łuczkowska w zastępstwie za Zdzisława Kubraka (wycieczkę prowadził w 2009 roku i z sentymentem wspominam Jego oprowadzanie oraz osobiste wątki z życia w Stanisławowie). Jechaliśmy więc trasą dawnych polskich posiadłości na Ukrainie. Od samych nazw miejscowości, tak bardzo związanych z Polską (opisywaną w trylogii przez H. Sienkiewicza), z naszą historią, aż kręciło się w głowie.

Po zwiedzeniu (pierwszego dnia) zamku w Olesku i Podhorcach (w "Potopie" zamek występował w roli Radziwiłłowskich Kiejdan) oraz Poczajowa (nazywanego prawosławną Częstochową) dotarliśmy pod wieczór do Krzemieńca. W Krzemieńcu, w kościele parafialnym, czekała na nas Pani Maria, która od 36 lat jest organistką w polskim kościele.

Na mszę spóźnił się trochę ksiądz Władysław Iwaszczak, ale odprawiał mszę w innym polskim kościele, ponieważ "dusz" w parafii w Krzemieńcu to tylko 42.

Po mszy przed kościołem czekała na nas grupa Polaków, u których mieliśmy zaplanowaną obiado-kolację i następnego dnia - śniadanie oraz nocleg. Przyjęli nas z iście polską gościnnością - nasza gospodyni Pani Maria spędziła z nami dość dużo czasu opowiadając o życiu w Krzemieńcu (bo właśnie tam trafiliśmy na nocleg i jedzenie - pyszne - Pani Maria gra w kościele na organach od 36 lat, córki studiują w Polsce - jak dobrze pamiętam jedna w Częstochowie), o pielęgnowaniu polskiej tradycji, o tym że okres świąteczny Bożego Narodzenia trwa u Nich prawie cały miesiąc, gdyż spotykają się także sąsiedzi z rodzin ukraińskich. Mówiła piękną polszczyzną (z akcentem wschodnim). Swoją liczną rodzinę wychowała pielęgnując język ojczysty oraz polskie tradycje.

Na drugi dzień zaczęliśmy zwiedzać Krzemieniec, który dla Polaków jest miejscem ważnym. W 1809 r. urodził się tutaj Juliusz Słowacki. Odwiedziliśmy odnowione w 2004 roku muzeum Jego imienia. Potem udaliśmy się do liceum (dawniej Gimnazjum Wołyńskie) - które zostało założone w 1805 roku dzięki staraniom Tadeusza Czackiego, Hugo Kołłątaja i Adama Czartoryskiego. Ostatnim punktem w Krzemieńcu było zwiedzanie Góry Bony, na której są ruiny obronnego zamku. Z góry widać rozległe Liceum Krzemienieckie, które było określane mianem Aten Wołyńskich. Patrzę z Góry Bony na panoramę Krzemieńca, zieloną i kwitnącą o tej porze roku, robię zdjęcia, aby kiedyś wrócić do tego miejsca choćby tylko poprzez monitor komputerowy.

Po wyjeźdźe z Krzemieńca kontynuujemy zwiedzanie zamku w Wiśniowcu oraz zamek w Zbarażu. Pani Barbara (przewodniczka) umawia się specjalnie dla nas z polską przewodniczką - Marią Czajką - która jest pracownicą muzeum w Zbarażu. Pani Maria oprowadza nas po wszystkich możliwych miejscach w muzeum i opowiada piękną polszczyzną (czasami brakuje Jej precyzyjnych polskich określeń) historię tego miejsca. Potem zwiedzamy Rzymskokatolicki kościół i klasztor oo. Bernardynów w Zbarażu.

Idziemy coś zjeść i się napić - potem spotykamy 90 letnią staruszkę, która widząc autokar z polskimi rejestracjami chce z nami porozmawiać, śpiewa polskie piosenki i prosi o jakikolwiek dar, gdyż została sama teraz na obcej już ziemi. Czeka dopóki nie odjedziemy i podpierana przez opiekującą się osobę macha nam na pożegnanie.

Wyruszamy (z opóźnieniem) w dalszą podróż do Starego Sioła.  Historia tego miejsca jest bardzo ciekawa. Nie wszyscy jednak chcą zwiedzać ruiny. Po wykonaniu kilku zdjęć udajemy się do Lwowa, gdzie mamy zapewniony posiłek i nocleg oraz nazajutrz śniadanie. Docieramy tu bardzo późno.

Po śniadaniu staramy się dotrzeć na zaplanowaną mszę Świętą - niestety nie udaje się nam zdążyć. Jedziemy zatem na cmentarz Łyczakowski i Orląt. Nie będę opisywał historii tych miejsc - lepiej opowiedzą to zdjęcia.

Grób rodziny Isakowiczów

Potem jemy obiad i zwiedzamy w dwóch grupach miejsca we Lwowie. Pani Basia oprowadza naszą nieliczną grupę po miejscach, w których nie zdążyliśmy zwiedzić w roku 2009, a kierownik wycieczki (Paweł) liczniejszą grupę. Byli też uczestnicy, którzy zwiedzali Lwów na własną rękę.

Wyjeżdżamy.

Po drodze zakupy i znowu czekanie na granicy. Udaje nam się dotrzeć do Dobczyc na godzinę 1:30. 

Przeżywamy różne perypetie ale ktoś mówi: "Nie narzekajcie za parę dni będziecie z sentymentem wspominać warunki oraz miejsca, które warte były zobaczenia".

I tak to było w czasie od 9 do 11 lipca 2010 roku.

Spisali dla potomnych: Józefa & Stanisław Malara