Podlesok - Słowacki Raj

Kolejny wyjazd na Słowację – tym razem Jacek Mikołajczyk wziął turystów pod „swoje przewodnickie skrzydła”. I to Jego opis…

- Przejazd był tradycyjnie: Dobczyce – Jurgów- Vrbow. Tutaj  zostawiliśmy grupę kąpiących się w ciepłych basenach. A z racji tego, że tegoroczny lipiec był wyjątkowo chłodny, warto więc było skorzystać. Przez cały czas wycieczki było przeraźliwie zimno. Jadąc od Jurgowa widać było Tatry Bielskie przykryte śniegiem.

A …. Był to lipiec. Potem pogoda jeszcze bardziej się zepsuła. Tatry od Popradu i Spiskiej Beli były całkowicie przysłonięte przez chmury. Jechaliśmy w kierunku Słowackiego Raju, podziwiając tylko niestety z okien autokaru strzelistą XIII wieczną wieżę kościoła Św.Władysława.

Przejeżdżaliśmy przez Spisz – niezwykle interesującą historycznie i przyrodniczo krainę geograficzną Słowacji. Dotarliśmy do miejscowości Piła, gdzie wyruszyła pozostała grupa na poznawanie uroków Parku Narodowego „Słowacki Raj”. Park ten słynie z wielu pięknych i bardzo głębokich dolin, wcinających się w skały wapienne. Rzeka Hornad, która przepływa przez obszar parku, tworzy malowniczy przełom, który jest wielką atrakcją turystyczną Słowacji. Stąd wyruszyliśmy na poznanie Doliny Wielki Sokół. Po drodze czekało  nas do pokonania kilka niebezpiecznych drabinek rozpiętych nad tą doliną. Po 3 godzinach wędrówki doszliśmy do „źródeł” doliny, skąd udaliśmy się do schroniska na Klasztorzysku. Podczas całej wędrówki mogliśmy zaobserwować różne formy krasowe, z których słynie Słowacki Raj – m. in. rowki krasowe, z których słynie ta kraina. Ale chłód i zimny wiatr totalnie zgoniły nas z polany, byliśmy już zziębnięci i udaliśmy się możliwie najkrótszą drogą do wsi Podlesok, gdzie czekał na nas autokar.

- W drodze powrotnej nie zapomnieliśmy o kapiących się w basenach termalnych, im przynajmniej było ciepło. W autokarze humory już nam się poprawiły i weseli wróciliśmy do domu.

Napisał Jacek Mikołajczyk